Jako świadomi konsumenci, często stajemy przed trudnym dylematem podczas wyboru suplementów diety. Koenzym Q10 jest jednym z najpopularniejszych związków wspierających nasze serce oraz produkcję energii komórkowej. Na rynku znajdziemy go w dwóch postaciach: utlenionej jako ubichinon oraz zredukowanej jako ubichinol. Każdy producent przekonuje nas o wyższości swojej wersji nad drugą. Warto jednak sprawdzić, co na ten temat mówią rzetelne badania naukowe oraz twarde fakty. Pomożemy Wam zrozumieć te różnice, abyście mogli podjąć najlepszą dla siebie decyzję.
Dwie strony tego samego związku
Koenzym Q10 występuje w naszym organizmie jako ubichinon i ubichinol. Obie te formy tworzą tak zwaną parę redoks. Oznacza to, że stale przekształcają się one jedna w drugą w naszych komórkach. Ubichinon jest formą utlenioną, która przyjmuje elektrony podczas procesów metabolicznych. Ubichinol to forma zredukowana, która oddaje elektrony, działając jako silny przeciwutleniacz. Nasz organizm potrzebuje obu tych postaci do sprawnego i wydajnego funkcjonowania. Bez nich ciągła produkcja energii w mitochondriach byłaby po prostu niemożliwa.
Zagadka wchłaniania i biodostępności
Często słyszymy, że ubichinol wchłania się znacznie lepiej niż tradycyjny ubichinon. Badania naukowe pokazują jednak, że rzeczywistość jest o wiele bardziej złożona. W rzeczywistości to konkretna formulacja suplementu decyduje o jego ostatecznej skuteczności. Kluczowe jest rozpuszczenie kryształów koenzymu w odpowiednim nośniku tłuszczowym. Dobrze przygotowany ubichinon może wchłaniać się równie dobrze jak droższy ubichinol. Nie dajmy się więc zwieść prostym i chwytliwym hasłom marketingowym. Szukajmy produktów o udokumentowanej biodostępności w niezależnych testach naukowych.
Co dzieje się w naszym układzie pokarmowym
Gdy połykamy kapsułkę z ubichinolem, w naszym żołądku zachodzą bardzo ciekawe procesy. Większość tej formy ulega utlenieniu do ubichinonu jeszcze przed samym wchłonięciem. Dopiero w limfie i krwi następuje ponowna redukcja do aktywnego antyoksydantu. Oznacza to, że forma przyjęta doustnie nie zawsze determinuje postać krążącą w żyłach. We krwi około 95% koenzymu zawsze występuje jako zredukowany ubichinol. Nasze ciało jest świetnie przystosowane do sprawnego zarządzania tymi przemianami. Wybór konkretnej formy suplementu ma więc mniejsze znaczenie, niż powszechnie myślimy.
Czy wiek naprawdę zmienia zasady gry
Marketingowcy sugerują, że po czterdziestym roku życia musimy przyjmować wyłącznie ubichinol. Argumentują to spadkiem zdolności organizmu do konwersji formy utlenionej. Dowody naukowe przeczą jednak tym twierdzeniom w sposób jednoznaczny. Badania na osobach starszych wykazały, że nadal skutecznie wchłaniają one ubichinon. Wiele kluczowych testów klinicznych przeprowadzono właśnie na seniorach z użyciem tej formy. Przyniosły one wymierne korzyści dla ich zdrowia sercowo-naczyniowego i witalności. Nie musimy więc przepłacać tylko ze względu na nasz wiek kalendarzowy.
Gdzie znajdziemy najwięcej dowodów naukowych
Większość przełomowych badań nad koenzymem Q10 opiera się na zastosowaniu ubichinonu. To on został sprawdzony w wieloletnich próbach takich jak Q-SYMBIO czy KiSel-10. Wykazano w nich znaczną redukcję śmiertelności z przyczyn sercowych u pacjentów. Ubichinon jest formą stabilniejszą i znacznie lepiej przebadaną w literaturze medycznej. Ubichinol jest nowszą postacią suplementu i wciąż czekamy na tak obszerne dane. Wybierając sprawdzoną formę, opieramy naszą suplementację na solidnych fundamentach. Zawsze kierujmy się faktami, a nie tylko atrakcyjną ceną czy nowością rynkową.



